Przegląd portali katolickich
Świat w lepszym świetle


                                                                 Samuel Tenembaum (Fot: Jacek Zegarski)


Gabriel Kayzer: Jak dowiedział się Pan o historii kościoła Wszystkich Świętych w Warszawie i działalności ks. Marcelego Godlewskiego?

Samuel Tenembaum: W ramach projektu „House of life" wydobywamy na powierzchnię historie miejsc, które stały się schronieniem dla ofiar Holokaustu. W całej Europie znaleźliśmy dotychczas ponad 300 takich Domów życia. Przede wszystkim we Włoszech, Francji, Belgii, Holandii, Dani, na Węgrzech i teraz w Polsce w kościele Wszystkich Świętych, o którym dowiedzieliśmy się w związku z naszą działalnością. Nadal zresztą szukamy kolejnych takich miejsc w całej Europie, włączając w to Polskę.

Jak Pan powiedział, uhonorowaliście tytułem Dom życia już ponad 300 miejsc. W większości były to kościoły katolickie i klasztory. Kościół Wszystkich Świętych jest jednak dopiero pierwszym takim obiektem w Polsce. Dlaczego? Przecież w Polsce jest najprawdopodobniej najwięcej na świecie obiektów wartych uhonorowania tytułem „Dom życia”.

Jesteśmy przekonani, że odkryjemy i uhonorujemy w Polsce tytułem "Dom życia" kolejne miejsca.

Podczas naszego spotkania pełniłem funkcję tłumacza w rozmowie między Panem a córką Sprawiedliwego wśród Narodów Świata. Pytała się ona wówczas czy klasztor szarytek w Górze Kalwarii będzie uhonorowany przez państwa Fundację tytułem Dom Życia. Czy zajmiecie się tą sprawą?

Z radością poznamy historię klasztoru w Górze Kalwarii. Następnym jednak miejscem, któremu nadamy tytuł „House of Life” – Dom Życia będzie jeden z domów należących do Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego.

Czy państwa fundacja współpracuje z Instytutem Yad Vashem?

Dzięki naszej działalności parę osób, które pomagały Żydom zostały uhonorowane Medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, włączając w to Stanisławę Sławińską oraz Mariannę i Józefa Borzęckich.

Jak Pan ocenia obecne relacje polsko - żydowskie?

Są bardzo dobre i stają się coraz silniejsze.

Czy możliwe jest odrodzenie się żydowskiego życia w Polsce?

Ono się już w Polsce odradza i jestem pewny, że będzie się dalej rozwijać. Moja żona zasugerowała mi nawet, że powinniśmy co roku odwiedzać Polskę.

To była Pana druga wizyta w Polsce. Co Pana najbardziej zaskoczyło?

Ustawiczna modernizacja Polski przy zachowaniu polskiej tradycji.



Poniżej znajduje się przemówienie Samuela Tenembauma, wygłoszone w dniu 7 czerwca 2017 roku w związku z uhonorowaniem Kościoła Wszystkich Świętych w Warszawie przez Międzynarodową Fundację im. Raoula Wallenberga tytułem „House of Life” – Dom Życia.

Przybyłem tutaj dzisiaj, aby nadać w imieniu Międzynarodowej Fundacji Raoula Wallenberga Kościołowi Wszystkich Świętych tytuł „House of Life” – Dom Życia. Niestety, ponieważ Baruch Tenembaum oraz Eduardo Eurnekian, a więc odpowiednio założyciel i prezydent naszej fundacji nie mogli przybyć na dzisiejszą uroczystość, będę ich tutaj reprezentował. Jestem niezwykle przejęty stojąc pośród tych murów, których każdy kamień opowiada szeptem historię życia.

W 1939 roku największa społeczność Żydów na świecie żyła tutaj, w Polsce. Cieszyła się pełnią życia i wolnością. Żydzi jako polscy obywatele stanowili część wielkiej polskiej kultury i uczestniczyli w życiu społecznym. Jednak we wrześniu 1939 roku to miasto przejęły moce ciemności. W przeciwieństwie do innych krajów, takich jak Rumunia, Litwa, Łotwa, Estonia czy Ukraina, które współpracowały z nazistami i powitały ich, armia polska stawiała opór tak długo, jak było to możliwe i nigdy, przenigdy do końca się nie poddała.

Wkrótce naziści zgromadzili wszystkich Żydów w osławionym getcie warszawskim. Byli to nie tylko wyznawcy judaizmu, ale również ci Żydzi, którzy przeszli na wiarę katolicką. Ten właśnie kościół znajdował się w granicach getta, a proboszczem był wówczas ks. prałat Marceli Godlewski. Życie w getcie było koszmarem. Celem nazistów było skazanie Żydów na śmierć głodową. Nie chcę przez to powiedzieć, że życie poza gettem było dobre, wręcz przeciwnie. Polacy poddawani byli również bardzo trudnym próbom. Racjonowano i konfiskowano im żywność, zabierano zbiory oraz przeprowadzano na nich egzekucje. Poza tym, cały przemysł nastawiony był na zaspokojenie hitlerowskiej maszyny śmierci.

Ksiądz Godlewski nie mógł się temu bezczynnie przyglądać. Dlatego świadczył Żydom pomoc w tych murach, w tym kościele. Pomagał im, mimo że wiedział, iż wszelka pomoc świadczona Żydom karana jest śmiercią. Udzielał tutaj schronienia, gromadził żywność, wydawał fałszywe dokumenty, które często były wystawiane na nazwiska zmarłych parafian, a ponadto przemycał z getta żydowskie dzieci, które ukrywał w swoich szatach. Osoby takie, jak Rudolf Hermelin, Lola Erlichster, Wanda Zamenhof, Krzysztof Zamenhof-Zaleski - wnuk twórcy języka esperanto, przetrwali. Przeżyli Holokaust dzięki temu, że byli ratowani właśnie w tych murach.

Parafrazując żydowską modlitwę odmawianą w święto Paschy można powiedzieć, że gdyby ten kościół był dla Żydów tylko schronieniem, to już by wystarczyło. Gdyby był on schronieniem i karmiono by w nim jeszcze głodnych, to już by wystarczyło. Gdyby był dla Żydów schronieniem, gdzie karmieni są głodni i gdzie wydaje się im fałszywe dokumenty, to już by wystarczyło. Ale w tym kościele Żydzi nie tylko mogli uzyskać schronienie, dostać żywność i dokumenty, ale jeszcze ratowano w nim żydowskie dzieci. To była pomoc o wiele większa, niż wystarczająca.

Ks. Marceli Godlewski udzielał schronienia i karmił Żydów w murach tego kościoła, choć wiedział, że każda pomoc Żydom karana była śmiercią. Wielu przetrwało Holocaust właśnie dzięki temu, że schronili się w murach tej świątyni. To był dom życia, to było miejsce życia. To był fort życia. Życie miało tutaj swoją siedzibę – właśnie w murach tego kościoła. I ciemność, nie mogła go przezwyciężyć.

To jest wyjątkowa okazja zarówno dla mnie, jak i dla mojej małżonki, która postanowiła towarzyszyć mi w podróży do Polski. Również jej ojciec, gdy usłyszał, że wybieramy się tutaj i usłyszał o tej historii i o tym kościele, a jest człowiekiem starym i schorowanym, to stanęły mu łzy w oczach. Mówię więc tutaj z perspektywy bardzo indywidualnej - w imieniu moim i mojej małżonki. Jest to dla nas niezwykle wzruszający moment. Tym bardziej, że oboje mamy polskie korzenie, a rodzina mojej żony mieszkała kiedyś w Warszawie przy ulicy Elektoralnej 12.

Upamiętnienie tego Domu Życia, to dopiero pierwszy krok na drodze do przywrócenia sprawiedliwości i pamięci, a także poszukiwania w całej Polsce innych podobnych miejsc. Także w imieniu Międzynarodowej Fundacji Raoula Wallenberga, a także w imieniu własnym, mojej żony i dzieci, chciałbym oświadczyć, że niestrudzenie będziemy działać w tym kierunku.


Samuel Tenembaum

Nasi partnerzy